Page 2 of 2 FirstFirst 12
Results 11 to 18 of 18

Thread: Nad Duriusem

  1. #11
    Nowy użytkownik Senga's Avatar
    Join Date
    17.03.2007
    Posts
    28

    Default

    Chęć pomocy wcale nie rozwiązała mojego problemu. W zasadzie wywarła skutek odwrotny do zamierzonego. Przez to jeszcze bardziej byłam zmieszana. Zupełnie nie wiedziałam co powiedzieć. Sytuacja była na tyle niezręczna, że zaczęłam marzyć, że jedynym idealnym wyjściem byłby monet otworzenia się ziemi i wejścia do Tartaru, tu i teraz. Tu gdzie stałam... stoję! I co ja mam teraz zrobić? Co odpowiedzieć? Tysiące myśli przebiegały przez mą głowę - żadna jednak sensowna.
    - Pewnieś panie także przyjezdny? - zapytałam, próbując podnieść leżący na ziemi płaszcz.

    Zaraz jednak pożałowałam tych słów. "Oj, Vibia, Vibia. Przecież widać, że on przyjezdny". Zadając to pytanie szybko zdałam sobie sprawę, że to kolejna wielka gafa. No ale cóż. Stało się. "Vibia - weź się w garść. W końcu nie jesteś wychowana w świątyni!" - wewnętrzny głos nie zaprzestawał strofowań.


    (Vibia Minor)

  2. #12
    Nowy użytkownik
    Join Date
    18.01.2014
    Posts
    0

    Default

    Dziewczyna ewidentnie była speszona. W innym przypadku nie zadałaby tego pytania. Na pierwszy rzut oka widać we mnie obcego wobec tej krainy. Zbyt wysoki, ze zbyt jasna skórą i trochę jaśniejszymi włosami. Niepodobny do tutejszych.
    - W rzeczy samej pani. Czy nietaktem z mojej strony, pani byłoby pytanie o twe imię? - nagle nie byłem pewien co dalej zrobić - Moje imię brzmi Marcus Corvinius Octavius.

    Cholera- pomyślałem - nie narzucam się zbytnio? Ledwo co prawie na nią wpadłem.


    (Macus Corvinius Octavius)

  3. #13
    Nowy użytkownik Senga's Avatar
    Join Date
    17.03.2007
    Posts
    28

    Default

    - Vibia Minor z gortyńskiego rodu Oktawiuszy - odpowiedziałam już nieco pewniejszym głosem. W końcu także i tu trzeba kogoś poznać. Ojciec z matka zawsze powtarzali, że poznawać innych trzeba, bo niektóre znajomości mogą okazać się niezwykle ważne w przyszłości. I więcej znajomych mieć nie zaszkodzi.

    Ochłonąwszy nieco zaczęłam się przyglądać nieznajomemu. Był w legionach. Zniszczony ubiór wskazywał, że za nim była długa podroż, raczej lądem, o własnych siłach niż konno czy powozem.

    (Vibia Minor)

  4. #14
    Nowy użytkownik
    Join Date
    18.01.2014
    Posts
    0

    Default

    - Bardzo miło mi cię poznać Vibio- szczerzę mówiąc niewiele mi mówiło jej pochodzenie, po za tym że było zacne. Gdyby matka tu była pewnie poznałbym wszelkie szczegóły tej rodziny do 10 pokolenia wstecz.

    Dopiero teraz obowiązek zaczął dobijać się do świadomości jakby chciał powiedzieć: 'W innym celu przybyłeś do tego miasta, kretynie. Załatw to, a później rozglądaj się za dziewczynami'.
    - Wybacz mi pani, ale mam niecierpiącej zwłoki sprawę do załatwienia w tutejszym domu rady miejskiej. Dlatego muszę z żalem się oddalić. Czy mogę liczyć na kolejne spotkanie? - z zaciekawieniem czekałem na odpowiedz, będąc gotowym na odejście.

    (Macus Corvinius Octavius)

  5. #15
    Nowy użytkownik Senga's Avatar
    Join Date
    17.03.2007
    Posts
    28

    Default

    - Jeśli tylko taka będzie wola bogów - odpowiedziałam krótko. Zabawne kiedy wreszcie się nieco pozbierałam on kończył rozmowę. Następnym razem będę lepiej przygotowana.

    Zakupiwszy nieco żywności i drobiazgów zaczęłam rozglądać się za przedstawicielem władz miejskich. On powinien wiedzieć, gdzie można nabyć jakąś posiadłość niedaleko miasta. Wzrok mój ponownie padł na Dom Rady Miasta. Pozostawało pytanie, czy znajdę tam kogoś. Wysławszy Viliusa, aby to sprawdził, sama zaś obserwowałam ludzi, gromadzących się wkoło grajka.

    - Jakie wieści przynosisz? - zapytałam, gdy wrócił do mnie.
    - Pani, przedstawiciel władz miejskich, Marcellus, powiedział mi, że obecnie na sprzedaż jest tylko jedna posiadłość. Opisał mi ją. Piękna willa rustica z bogactwem mozaik i marmurowych powierzchni i do tego wiele jugerów ziemi.

    Trochę mnie zaskoczyły te informacje. Mijaliśmy wszak tyle opuszczonych posiadłości, a przynajmniej sprawiających takie wrażenie. Założyłam, że mieszkańcy podążyli do miasta w poszukiwaniu zarobku, to tym bardziej powinno im zależeć na sprzedaży. Byłam tak zajęta oglądaniem mapy, że starszego człowieka na wozie zauważyłam dopiero, jak się odezwał.

    - Pani, wybacz że się wtrącam. Słyszałem mimochodem twoja rozmowę. Marcellus to skryba miejski. Nawet gdyby coś było przed nim i tak by o tym nie wiedział. Zapatrzony jest w amforę wina. Całe dnie spędza w karczmach. Jeśli oferował jakąś posiadłość, to zapewne swoja. A bynajmniej to wcale nie jest taka, jak opisywał. Częściowo spalona, od dawna opuszczona. Istna rudera. Okoliczna ziemia także zaniedbana, chociaż 240 jugerów robi wrażenie. Zbyt wiele byś musiała wysiłku, czasu i dukatów włożyć, aby przywrócić to do swojej funkcjonalności. Jeśli jednak szukasz posiadłości, może i trochę mniejszej, ale wciąż funkcjonującej i utrzymanej na jako takim poziomie, to legionista Claudius Veronius szuka chętnego na swoją winnicę, bowiem sam otrzymał posadę w Rzymie i przenosi się tam z całą swoją familią.
    - Gdzie go zatem znajdę?
    - O tej porze, to tylko w posiadłości. Wyjedź zachodnią bramą i następnie podążaj drogą około 5 mil. Nie sposób jej nie zauważyć.
    Podziękowawszy handlarzowi za informacje, podążyłam wraz ze swoją służbą we wskazanym kierunku.

    (Vibia Minor)
    Last edited by Senga; 29.09.2014 at 11:10:47.

  6. #16
    Nowy użytkownik
    Join Date
    18.01.2014
    Posts
    0

    Default

    Z trudem odsunąłem na bok myśli o dziewczynie. Nie czas na to - skarciłem się.

    Wizyta u urzędasów miasta nie okazała się jednak totalną stratą czasu. Początkowo dowiedziałem się iż wujo tuż przed śmiercią, przehandlował większość majątku. Co potwierdziło tylko moje obawy. Gdy zrezygnowany już miałem opuścić dom rady od dość mocno zasuszonego staruszka, mającego na oko coś ze 200 lat, dowiedziałem się o miejskim domu stryja. Który niby teraz należy do mnie.

    Z odbudowaną nadzieją, ruszyłem na poszukiwanie.

    (Macus Corvinius Octavius)

  7. #17
    Nowy użytkownik Senga's Avatar
    Join Date
    17.03.2007
    Posts
    28

    Default

    Posiadłość była bardzo zadbana. Niewielka willa sąsiadująca z majątkiem - także. Bogactwo mozaik, marmurów wskazywało na nieco wyższy status byłego już właściciela. Transakcja przebiegła szybko, bez komplikacji - widać było, że zależy mu na jak najszybszej sprzedaży, toteż nawet nie targował się zanadto. A ja byłam zadowolona, bo dzięki temu miałam jeszcze niewielki zapas monet. Większy niż pierwotnie zakładałam.


    Zgodnie z ustaleniami Veronius miał w przeciągu 2 dni wyprowadzić się wraz z rodziną. Do tego czasu musieliśmy zadowolić się 4 pomieszczeniami. Co prawda sugerował, że może się przenieść do insul w mieście, ale nie miałam dużej służby ani bagażu, więc było oczywiste, że przez te dni możemy być jeszcze wspólnie.


    Podczas gdy służba legionisty zajmowała się pakowaniem dobytku swojego pana, udałam się na przechadzkę po nowej winnicy.


    (Vibia Minor)

  8. #18
    Nowy użytkownik
    Join Date
    18.01.2014
    Posts
    0

    Default

    Szukanie mojego nowego lokum zajęło mi więcej czasu niż powinno. Zgodnie z opisem dom powinien mieć jasno brązowe ściany. Tyle że w okolicy w której powinien stać, wszystko było szare i często czarne.

    Prawie wściekły, zauważyłem że jeden z budynków ma zabezpieczone okna i główne drzwi. Na tabliczce na drzwiach widniało imię wuja.

    Nareszcie! Mój własny kawałek świata... tylko jak tam wejść?
    Kopniak w drzwi powinien wystarczyć.

    (Macus Corvinius Octavius)

Page 2 of 2 FirstFirst 12

Posting Permissions

  • You may not post new threads
  • You may not post replies
  • You may not post attachments
  • You may not edit your posts
  •