Page 1 of 2 12 LastLast
Results 1 to 10 of 18

Thread: Nad Duriusem

  1. #1
    Nowy użytkownik Senga's Avatar
    Join Date
    17.03.2007
    Posts
    28

    Default Nad Duriusem

    Calle - niewielka miejscowość położna około 1 mili od rzeki Durius, na terenie Hispanii Tarraconensis przy ujściu rzeki do Oceanus Atlanticus. Założona przez Celtów. Po włączeniu Hispanii Tarraconensis do Imperium i reformie administracyjnej Octaviana Augusta, ze względu na swoje położenie dość szybko stała się ośrodkiem handlowym.

    W pierwszym roku nowego porządku miasto zostało spalone przez lokalne grupy buntowników wywodzących się w większości z plemienia Luzytanów. Ludność ocalała nie mogąc doczekać się pomocy Rzymu opuściła niebezpieczne tereny. Dopiero rok później Legion VII Gemina pod dowództwem Petroniusa Iuliusa przywrócił władzę Rzymu na zbuntowanych terenach. W okolicy zapanował spokój, toteż i ludność mogła się ponownie tu osiedlić.

  2. #2
    Nowy użytkownik
    Join Date
    18.01.2014
    Posts
    0

    Default

    - Czy ja zawsze muszę realizować swoje durne pomysły?! - No tak nawet gadanie do siebie nie pomaga zrozumieć.
    Ja Marek Corvinius Octavius znów zrobiłem się własnoręcznie w konia..... chyba że w osła. W końcu jak inaczej nazwać sytuacje, gdy sam siebie przekonywałem że list od brata ojca to gwarancja zysku. Jego treść była równie mętna jak umysł ojca gdy dawał mi ten list. Przez to wylądowałem tu.... Tak po prawdzie to nie wiem gdzie właściwie jestem. Teoretycznie to droga do Calle, celu mojej wędrówki. Tyle że na tą chwilę jestem po środku niczego.
    - Na dno Tartaru!!! - musiałem sobie ulżyć. Jak tak dobrze się zastanowić to mogłem teraz byś w Rzymie i tam szukać szczęścia. Powinienem być ostrożniejszy, ale nie zachciało mi się ryzykować.

    Woda właśnie mi się skończyła. O jedzeniu nie ma co nawet rozmawiać. Do kompletu miecz przy pasie coś od niedawna zaczął niemiłosiernie ciążyć. Worek na placach nie chce leżeć jak należy i plecy bolą coraz bardziej. Najchętniej cisnąłbym to wszystko w krzaki.

    Z niedowierzaniem patrzę jak z tych krzaków wytacza się ogromna maciora ze stadkiem warchlaków. Wstyd przyznać ale właśnie dzika świnia pokazała lepszy refleks od byłego optio ad spem ordinis 3 centurii 3 kohorty Legio XXI Rapax. Zaatakowała, a mnie udał się tylko uskoczyć na bok i to w ostatniej chwili. Miecz! Nie mogę go wyciągnąć!!!! Cholera! Uciekać w las. Świnia za mną. Droga ucieczki prowadzi mnie pod górę. Potykam się, ale łapię równowagę. Nigdy w życiu chyba nie biegłem szybciej. Od drzewa do drzewa..... Już nie mogę, opadam z sił. Nogi odmawiają posłuszeństwa. Płuca palą. Mam dość. Niech się dzieje co chce. Odwracam się..... co do wszystkich bożków!!!! Świnie nie ma! Nie zauważyłem nawet kiedy zaprzestała pogoni.

    Prawie nie przytomny zwalam się na ziemie. Trudno mi złapać oddech. Nie wiem ile tak leże. Nie chce mi się wstawać. Jednak z trudem podnoszę się i ruszam w kierunku gdzie wydaje mi się że jest koniec lasu. Faktycznie.

    - Głupi to zawsze ma szczęście - mruczę do siebie patrząc równocześnie na panoramę jak mi się roztacza przed oczami.

    Po lewej widzę zarys rzeki wijącej się mieczy wzgórzami. Po prawej równicy. Na wprost mnie pola uprawne a za nimi w oddali miasto. Jeśli mnie oczy nie mylą o powinna być Calle.


    (Macus Corvinius Octavius)
    Last edited by Corvus; 23.02.2014 at 12:26:03.

  3. #3
    Nowy użytkownik Senga's Avatar
    Join Date
    17.03.2007
    Posts
    28

    Default

    Woda, woda i sama woda. Tak można określić to, co widziałam od kilku miesięcy podróży. Decydując się na tę wyprawę nie zdawałem sobie sprawy, że będzie to aż tak długo trwać. Z drugiej strony opłynięcie Hiszpanii nie mogłoby zająć jednego dnia. Monotonia bardzo dawała mi się we znaki, toteż z ulgą powitałam rysujący się na horyzoncie zarys lądu.
    - Zbliżamy się do Calle, pani - powiedział kapitan.
    Wiadomość ta na prawdę mnie ucieszyła. Jednak radość ta w miarę zbliżania się do miasta malała. Z każdą chwilą coraz wyraźniejsze stawały się kłęby dymu.

    Od portu dzieliła nas już tylko mila, gdy od lewej burty zbliżyła się niewielka łódka. Po sznurowej drabince wioślarz zręcznie wspiął się na pokład. Zamieniwszy kilka słów z kapitanem powrócił tą samą drogą na swoją łódkę, po czym odpłynął w kierunku lądu.

    - Pani, nie mogę wpłynąć do portu. - powiedział do mnie kapitan.
    - Coś się stało?
    - Owszem. W porcie doszło do podpalenia 2 statków handlowych. Ogniem zajeły się także portowe magazyny. To nie jest teraz bezpieczne miejsca, a mieszkańcy walczą z pożarem. Nie będę ryzykować. Niedaleko jest przystań - to jedyne miejsce, gdzie mogę przybić i możesz pani wówczas zejść na ląd. Stamtąd szybko dostaniesz się do miasta. To niedaleko. Tylko 0,5 mili.
    - Niech będzie - zadecydowałam.

    Klepsydrę później stałam już na ladzie w otoczeniu 2 służących i kilku pakunków stanowiących mój podręczny bagaż. Wzrokiem odprowadziłam oddalający się statek. Nie było co dłużej zwlekać. Ruszyliśmy w kierunku Calle, a smuga dymu z nad miasta nie pozwalała nam zboczyć ze szlaku.

    (Vibia Minor)

  4. #4
    Nowy użytkownik
    Join Date
    18.01.2014
    Posts
    0

    Default

    Ruszam z wysiłkiem ku miastu. Po jakimś czasie dostrzegam drogę wiodącą do bram miasta.

    Ze wzgórza droga wydała się o wiele krótsza. Sądziłem że dotrę do bram miasta w 2 klepsydry. Muszę jednak zweryfikować moje obliczenia. Obwałowania miasta stają się wyraźne dopiero, grubo po południu. Po drodze dostrzegłem kilka znaków świadczących i coś złego stało się niedawno z miastem. Wzdłuż drogi leżało kilka zniszczonych krzeseł, stołów i innych gratów. To musiała byś grabież, albo pośpieszna ucieczka. Moje przypuszczenia potwierdzają dymy znad miasta. Część z nich na pewno pochodzi z pożarów.

    Dostrzegam ludzi zmierzających do miasta a nie uciekających. Oznacza to iż sytuacja w mieście musiała się niedawno w miarę uspokoić i cześć mieszkańców postanowiła powrócić do domów... o ile jakieś przetrwały.

    Podchodząc do miasta dostrzegłem pewne uszkodzenia na wałach. Moja natura naznaczona służbą w legionach zawyła z wściekłości na widok luk w palisadzie i braku straży przed bramą. Brak było też zwykłych patroli porządkowych przed obwarowaniem miasta.

    Przechodząc przez bramę uznałem że nie ważne co zostało z majątku wuja, z takiego miasta trzeba się wynosić jak najszybciej.

    (Macus Corvinius Octavius)

  5. #5
    Nowy użytkownik Senga's Avatar
    Join Date
    17.03.2007
    Posts
    28

    Default

    Krzyki pracowników portowych mieszały się z płaczem dzieci i lamentem kupców. Ogień co prawda do momentu przybycia do miasta został opanowany, ale sfera zniszczeń portu, statków handlowych i innych jednostek były znaczna. Nic więc dziwnego, że ich właściciele byli zrozpaczeni.

    Z trudem przecisnęliśmy się na wąską uliczką biegnącą od portu do miasta. Nie było daleko. Miasto okazało się nadzwyczaj spokojne. Nic dziwnego. Niewielu mieszkańców tam było. Wyludnienie rzucało się w oczy. Opuszczone domy, niektóre prawie w całości zburzone inne w mniejszym stopniu, że śladami ogania stwarzały mocno przygnębiające wrażenie. Zastanawiałam się, czy to aby faktycznie jest to miejsce. Z drugiej strony zależało mi głównie na osiedleniu się w jakiejś niewielkiej mieścince z dala od wielkich miast, by w spokoju oddać się ulubionym zajęciom. Do tego Calle się nadawało. Jeśli bogowie będą sprzyjać, ludność wróci albo napłyną nowi mieszkańcy i nie będzie tak tragicznie.

    Budowane na tradycyjnym prostokątnym planie z głównymi ulicami przecinającymi się przy wielkim placu, na którym znajdował się mocno zniszczony budynek Rady Miasta, ruiny świątyni , sądząc po niezniszczonych częściach posągów - Neptuna, na środku placu znajdowała się działająca fontanna i kilka kramików oraz świątynia Jowisza, znajdująca się na przeciwko zburzonej Neptuna, przy krańcu placu. W połączeniu z opustoszałymi rzędami insul i willi ekwickich, noszącymi także nie rzadko ślady ognia - stwarzało dość smutny widok. Ulubieniec bogini Fortuny oraz Merkurego powiedziałby, że to miasto pięknych perspektyw. Nic dziwnego mając takie wsparcie, co mogłoby się nie udać?

    (Vibia Minor)

  6. #6
    Nowy użytkownik
    Join Date
    18.01.2014
    Posts
    0

    Default

    Kroczyłem powoli przez miasto uważnie się rozglądając. Mijani ludzie przyglądali się mi z mieszaniną ciekawości i niepokoju. Zapewne umieli rozpoznać w mojej czerwonej tunice, spodenkach i caligae ubiór legionisty. Pewnie tylko ten długi miecz nie pasował im do obrazka. Pomimo to poruszałem się po ulicy bez problemów. Kierowałem się ku placowi miejskiemu i Radzie miejskiej. Potrzebuje odpowiedzi.

    (Macus Corvinius Octavius)
    Last edited by Corvus; 23.02.2014 at 12:25:41.

  7. #7
    Nowy użytkownik Senga's Avatar
    Join Date
    17.03.2007
    Posts
    28

    Default

    Pustawy plac sprawiał wrażenie ogromnego, surowego łagodzonego jedynie przez fontannę. Nie mogłam opędzić się od myśli, jakim cudem mimo takich zniszczeń miasta ona wciąż działa. Co więcej przyciągała uwagę, ale najwyraźniej tylko przyjezdnych - miejscowi nasyceni zapewne już tym widokiem nie zwracali na nią zbytniej uwagi. Ot taki ewenement. Troszkę piasku w klepsydrze upłynęło, nim zauważyłam zaciekawienie mieszkańców. Ot przyglądali się.... mnie! Pewnie przybysz oglądający ich fontannę był tak samo dla nich rzadkim widokiem, jak dla przybyszów ta fontanna. Należało zatem usunąć się z tak widocznego miejsca i to jak najszybciej. Na szczęście niedaleko zauważyłam kramik z sandałami. Pospieszyłam w jego kierunku. Nowe sandały z pewnością będą przydatne.

    (Vibia Minor)

  8. #8
    Nowy użytkownik
    Join Date
    18.01.2014
    Posts
    0

    Default

    Wkraczając na plac przystanąłem. Budynek Rady Miejskiej było łatwo dostrzec. Wyglądało na to, że nie doznał zbyt wielkich uszkodzeń. Trochę to dziwne w końcu to tu jest kasa miasta. No chyba że włodarze miejscy opłacili się napastnikom. Jakie to krótkowzroczne - pokiwałem odruchowo głową z rozczarowaniem - Teraz napastnicy już widzą, że tu na pewno są pieniądze i w końcu przyjdą po więcej. No nic. Ruszyłem ku budynkowi, lecz na mojej drodze stanęła wielka fontanna. Nie powiem, że była kiczowata, ale widywało się lepsze. Kolejna wersja potwora morskiego..... ehh. Ludzie mogliście być bardziej oryginalni. Choćby koń wybiegający z fal. No ale nie. Próbując ominąć to dzieło klasycznej sztuki kamieniarskiej, musiałem przejść koło budek z rożnymi towarami. Koło jednej z nich zrobiło się trochę tłoczno.

    (Macus Corvinius Octavius)

  9. #9
    Nowy użytkownik Senga's Avatar
    Join Date
    17.03.2007
    Posts
    28

    Default

    Chwilę trwało nim wybrałam odpowiednie obuwie. Zdecydowałam się na 3 pary, po jednej na każdą okazję: uroczystości, domowe oraz na co dzień. Wykonanie wydawałoby się być solidne. Nowością dla mnie były dwukolorowe rzemyki (jasny i ciemny) które opasywały kostki. Z czymś takim spotkałam się po raz pierwszy. Uzgodniwszy z handlarzem cenę, zakupy powierzyłam mojej służce Attei. Poprawiwszy swój jasny płócienny płaszcz podróżny odwróciłam się i... na mej drodze stanął nagle mężczyzna. Ubiór wskazywał na legionistę. W wyniku tego nieoczekiwanego spotkania płaszcz zsunął mi się z ramion odkrywając suknię w kolorze promieni słonecznych przewiązana w pasie lekką przepaską. Dobrze, że misternie układane kosmyki pozostały na swoim miejscu. Wstydu na dziś mi wystarczy.
    - Wybacz panie mą nieostrożność - powiedziałam z nutką zmieszania i zawstydzenia w głosie, a me lico pokrył niewielki rumień. W końcu nie na co dzień tak się wpada na facetów! Uczyniłam pospiesznie krok w bok celem wyminięcia go.


    (Vibia Minor)

  10. #10
    Nowy użytkownik
    Join Date
    18.01.2014
    Posts
    0

    Default

    - To ja proszę o wybaczenie, pani - dałem krok w tył i lekko się ukłoniłem - Zamyśliłem się na chwilę i kroczyłem jak widać wielce nieostrożnie - Moje słowa dały mi chwile by dokładnie przyjrzeć się, próbującej mnie wyminąć pięknej kobiecie... nie to jeszcze młoda piękna dziewczyna.
    - Pani jak mam ci odpłacić za mą nieostrożność ? - gdy ponownie się ukłoniłem byłem już pewny iż dziewczyna pochodzi z wyższych sfer, jak wysokich to na razie zagadka. No ale ja też nie wypadłem sroce z pod ogona. W końcu zadziałały wpojone przez matkę zasady zachowania wobec kobiet... i dziewczyn.


    (Macus Corvinius Octavius)

Page 1 of 2 12 LastLast

Posting Permissions

  • You may not post new threads
  • You may not post replies
  • You may not post attachments
  • You may not edit your posts
  •